Niektóre historie zaczynają się od miłości.
Inne - od złamanego serca.
Moja zaczęła się od spojrzenia, którego nie powinnam była odwzajemnić.
Jako nastolatka byłam tą „drugą". Tą stojącą w cieniu. Tą, która zawsze kochała za bardzo.
Jedna chwila wystarczyła, by wszystko się rozpadło.
Cicha. Zakazana. Niewybaczalna.
Uciekłam, wierząc, że odległość wymaże wspomnienia.
Zbudowałam nowe życie. Nową wersję siebie.
I niemal uwierzyłam, że przeszłość nie ma już nade mną władzy.
Ale los nie ma litości.
Nie każda miłość zostawia po sobie szczęście.
Nie każda rana przestaje boleć.
I przeszłość nie zawsze pozwala odejść, nie zabierając ze sobą części ciebie.