Świat upadł. Wszystko co znano, odkryto, stworzono zniknęło. Domy, rodziny, marzenia, pragnienia, wiara, czy nadzieja...każda z tych rzeczy odeszła, pozostawiając tylko śmierć i zniszczenie po tajemniczej, dawnej katastrofie.
Mimo tej apokalipsy i końca znanego nam świata, niektórzy przeżyli. Byli Żywi.
Ludzkość odrodziła się na nowo, zapominając o przeszłości.
Nie widząc, że przeszłość nie zapomniała o nich...
Robię własne wyzwanie ukończenia tej powieść do 1 września, zobaczymy co z tego wyjdzie :P
07.23.17 -#125 w sci-fi
07.24.17 -#114 w sci-fi
07.25.17 -#77 w sci-fi
08.01.17- #70 w sci-fi
Reven - państwo położone w samym sercu kontynentu, w końcu osiągnęło upragnioną pozycję po okrutnej wojnie wytoczonej przez sąsiadującą Orachję. Sześćdziesiąt dwa lata rozkwitu zawdzięcza wyłącznie jednej organizacji - Brzask - która narodziła się w niepozornej Charkji.
W świecie pachnącym jak rozgrzany neon, skąpana w błękicie naciętym surową bielą Charkja z miasta ściśle przemysłowego stała się kolebką nauki, technologii, medycyny i przede wszystkim postępu. Rzeczywistość obywateli malowała się w jasnych, ale roztartych przez pęd życia barwach. Pejzaż złożony z nocnych świateł, kwitnącej nowoczesnej infrastruktury i z rozlanych mglistych marzeń Reveńczyków o zostaniu potęgom zupełnie nie korelował z ceną jaką przyszło zapłacić bezimiennym - tym, którym odmówiono człowieczeństwa. Tym których krew zbudowała współczesne realia państwa, a o których nikt nie miał pojęcia.
Alexander jest jednym z wielu cieni, które Brzask ukrył przed publicznym okiem. Hołdowana idea rozwoju była ważniejsza od konwenansów, a wysokie numery pojawiające się na kontach bankowych i prestiż społeczny utwierdzały jedynie w tym przekonaniu badaczy, którzy żelazną ręką strzegli sekretu.
Utopia jednak nigdy nie trwa wiecznie, a koniec zawiązuje się zawsze ciasną pętlą w przyszłości, już w dniu narodzin. Jedyną niewiadomą jest termin egzekucji cudu stworzenia.
Uroboros - początek, który stał się końcem.