Ona- nieśmiała, bojąca się poznawać nowych ludzi, uważana za kujonkę, wyśmiewana oraz odtrącana przez rówieśników. Jest nową uczennicą w szkole. Każdy ocenia ją po jej wyglądzie, nikt nie widzi jaka jest naprawdę. Może to tylko pozory, może to jej przebranie?
On- najprzystojniejszy, najbardziej lubiany chłopak w szkole, każdy go podziwia, za jego styl i sposób bycia. Typowy bad boy. Dokucza dla słabszych, zwłaszcza dla niej.
,,-Z-zostaw m-mnie...-spojrzała na niego ze strachem, spod okularów.
-A to niby czemu?- spytał z kpiną.
-Czemu mi to robisz?- spytała ze smutkiem w oczach.
-Bo jesteś kujonką, nie pasujesz tu..- zaśmiał się."
Tak bardzo się mylił co do niej. Nie doceniał jej, wszytko co mówiła, robiła było udawane. Ona jednak się tym nie przejmowała, przyjmowała wszystko odważnie, wiedziała, że odpłaci mu, przekona się, że z nią się nie zadziera. Tylko musi odczekać, a wszystko wróci do starych czasów.
Jest to moje pierwsze opowiadanie, które opublikuję. Zwykle piszę tylko dla siebie, ale postanowiłam coś z tym zrobić, więc o to i jestem. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Miłego czytania!!
Iridessa Shelton to osiemnastoletnia dziewczyna, która właśnie rozpoczyna swój ostatni rok nauki w prywatnym liceum. W przyszłości planuje zostać kardiologiem, którym jest jej mama. Iris jest kapitanką drużyny cheerleaderek, które od lat wspierają futbolistów przed każdym ich meczem. Życie dziewczyny mogłoby być bez żadnych przeszkód i kłód na drodze gdyby nie Benjamin Reyes - kapitan szkolnej drużyny piłkarskiej. Od pierwszego dnia zerówki Iridessa go nie znosi. Przez wiele lat sobie dokuczali, robili na złość i za wszelką cenę chcieli pociągnąć ze sobą na dno. Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła nienawidzić chłopaka po tym jak dzień przed zakończeniem roku szkolnego wylał na jej włosy granatową farbę. Problem zaczyna się na początku ostatniej klasy, gdy chłopak zakochuje się w Iris i za wszelką cenę chcę ją do siebie przekonać.