Noc, stałam w opuszczonym budynku oko w oko przeciw czwórce Łowców, mimo tej ciemności mogłam dostrzec srebny bat przypominający węża, który leciał w moją strone. W ostatniej sekundzie zdążyłam odskoczyć, za pasa wyjełam seraficki nóż, szepnełam jego imię i rzuciłam w przeciwnika, który go uniknął i pare chwil później znalazł się obok mnie, odepchnełam go ręką z taką siłą że ten poleciał na pobliską ścianę. Odwróciłam się, w moją strone biegło 2 Nefilim, blask księżyca padał na ich twarze przy czym wiedziałam jak wyglądają. KSIĄŻKA NIE JEST PISANA PRZEZE MNIE. WSTAWIAM JĄ TU Z BLOGA, BY CI KTÓRZY NIE MAJĄ BLOGA MOGLI POCZYTAĆ TE OPOWIADANIE.All Rights Reserved
1 part