Mańka nie ma prawdziwego domu, ale ma ojca, który niecały miesiąc po kolejnej z rzędu przeprowadzce znów zaczyna szukać nowego miejsca dla nich. Nie ma też matki, bo ta odeszła, gdy Mańka miała dwa latka. Ma kota, ale tylko upatrzonego na kolejnej stronie schroniska, którego tak bardzo chciałaby przytulić, ale nawet boi się powiedzieć o tym tacie, który choć jest zdolny zdobyć dla niej gwiazdkę z nieba, nie potrafi z nią rozmawiać. Mańka nie ma też żadnych znajomych, bo ciągle się przeprowadza, ale ma za to całe pudełko płyt.
Franek ma matkę, z którą zawsze może porozmawiać o wszystkim, bo ta stara się zastąpić mu ojca, który zmarł, gdy ten miał siedem lat. Od zawsze mieszka w tym samym miejscu, ba, w tym samym pokoju i nie wyobraża sobie, że mógłby mieszkać gdzieś indziej. Franek ma też rudego kota - uciekiniera, którego zna cała kamienica. Nie ma wielu przyjaciół, jedynie Tymka, którego zna od przedszkola. Ma też gitarę, na której uwielbia grać, siedząc na balkonie.
Spin-off dylogii Race
Elena Hoffman i Jaxon Gilmore znają się od dziecka. Ale to nie jest ta historia, w której miłość rośnie razem z nimi. Ich relacja to raczej tykająca bomba. Wystarczy jedno słowo, jeden krok w złą stronę, by wszystko wybuchło.
W jednym pomieszczeniu wywołują iskrzenie większe niż zwarcie w transformatorze. Ale pod tą zbroją z pogardy i ciętych ripost kryje się coś więcej. Coś, czego żadne z nich nie chce nazwać. Bo zanim zaczną ze sobą rozmawiać, muszą przestać na siebie warczeć. A zanim przestaną się nienawidzić... może zdążą się rozpaść jeszcze bardziej.
To historia, w której nic nie jest proste. Nikt nie mówi tego, co naprawdę czuje. A czasem dopiero między krzykiem a milczeniem widać, kto naprawdę krwawi.