Sidewinders

Sidewinders

  • WpView
    Reads 38
  • WpVote
    Votes 5
  • WpPart
    Parts 3
WpMetadataReadOngoing
WpMetadataNoticeLast published Mon, Nov 5, 2018
Wszyscy wiemy, że Sidewinder w Kolorado to niebezpieczne miejsce. Ludzie to czują, ale dopóki coś nie wyskoczy im na twarz niczego nie widzom, a Zło jest za sprytne, żeby robić takie głupoty, nie sądzisz? Więc żyją tam, wypierając to dziwne uczucie poza świadomość. Ono z czasem mija i wszystko płynie dalej. Ale wiek dojrzewania jest wiekiem kłopotów. Kłopotów w miłości, z rodzicami, z nauką. O tak nastolatki uwielbiają problemy! A jak się dobiorą tacy ciekawscy to już w ogóle! Wściubiają nos gdzie nie powinni. A w miejscu takim jak to przerażająco łatwo zaleźć komuś... bądź czemuś za skórę. Zło nie lubi jak ktoś węszy po jego podwórku. Amerykanie są dość porywczy... i mają broń. Nie obejdzie się bez złamanych serc. Długo wzbraniałam się przed podaniem tu czegokolwiek, ale do odważnych świat należy! (+18 ostrzega raczej przed brutalnością i przekleństwami, choć gorętsze sceny też mogą się pojawić)
All Rights Reserved
#33
sierociniec
WpChevronRight
Join the largest storytelling communityGet personalized story recommendations, save your favourites to your library, and comment and vote to grow your community.
Illustration

You may also like

  • Blachary ~Spoiled brat~
  • Miejskie opowieści - Gliniarz (tom 2)
  • Too much fire to survive // Mattheo Riddle
  • Grzech | Tom I
  • Serce Lasu [W trakcie poprawek]
  • Gumball NextGen2 pl
  • Pod taflą światła (Cz.2 Na tafli lodu)
  • Na tafli lodu (Cz.1)
  • Ngôn giản tình thâm

Nikt go nie rozumiał, kiedy twierdził, że pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają. Oni nigdy nie zobaczyli tej drugiej strony medalu. Musiał uważać na każdym kroku, dla obcych był jedynie bankomatem. Albert łatwo chłonął nałogi, a najgorszym z nich była atencja. Ta ciągła chęć bycia na ustach każdego, fala kompletów i ogromna ilość uwagi - były tym, czego zawsze potrzebował. + Speedacco / Blachary + Zakszot + Hurt/Comfort - Bogaty dzieciak. - Mruknął szatyn opierając się na masce czarnego samochodu. - Rodzice cię rozpieszczają. Albert nie mógł przejść obok tych krzywdzących słów obojętnie. Tego się właśnie obawiał, braku zrozumienia. - Sam ją kupiłem, nikt mnie nie rozpieszcza. - Mruknął zakładając ręce na wysokości klatki. Temat relacji w rodzinie był dla niego drażliwy, nie lubił o tym rozmawiać. - Z pieniędzy rodziców. - Wyśmiał odpychając się i podchodząc bliżej auta

More details
WpActionLinkContent Guidelines