Szłam pustymi ulicami mojego osiedla. Wiatr rozwiewał mi włosy. Zmarznięte dłonie włożyłam do kieszeni kurtki. Nie wzięłam rękawiczek. Nie szkodzi. I tak niedługo wrócę do domu. - Julia! - usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się. - Krzysiek? Co ty tu... - Pomyślałem, że może chcesz pogadać - dobrze wiedział, że mam problem i nie chciał zostawić mnie samej. - Ty zawsze wiesz, kiedy cię potrzebuję - uśmiechnęłam się. - Jak tam? - Coraz gorzej. Mama w nocy płakała, tata próbuje być silny, ale też się denerwuje, a ja... - głos mi się łamał. - Nie jest dobrze. Krzysiek przytulił mnie. - Nadal żadnych informacji? - spytał. ...
More details