»» a r t b o o k ««
- Ty chyba na prawdę masz talent, co? - powiedziała zachwycona dziewczyna, pochylonanad moim ramieniem, ze wzrokiem utkwionym w szkicowniku, który tak bardzo starałam się zakryć.
Szkoda, że zamiast ślicznego obrazka nie widzi moich opuchniętych oczu po nieprzespanych nocach. W końcu musimy kiedyś kończyć obrazki, prawda?
Szkoda, że nie może ujrzeć moich obolałych palców od temperowania setki kredek. Bo dobrze wiemy, że jak rysik nie kłuje to i źle maluje.
Szkoda, że nie zwraca uwagi na ciemne plamy na dłoniach od ściskania węgla i ołówków. Przecież zawsze zapomnimy podłożyć coś pod dłoń podczas tworzenia.
Szkoda, że zamiast chwalić moje nowe okulary nie zastanawia się nad powodem, dlaczego wciąż tkwią na nasadzie mojego nosa. Rysowanie przy słabym świetle brzmi dla was znajomo?
Szkoda, że nie dostrzega zmęczenia na mojej twarzy. Grymasu, który się na niej pojawia za każdym razem, gdy słyszę te dwa zatrute słowa. Narysujesz mnie?
Szkoda, że nie myśli o latach pracy, stawiania linii czy nauki zwykłego cieniowania. Przecież to wszystko trwa, nieprawda?
Szkoda, że nie zdaję sobie sprawy z ilu rzeczy rezygnuję na sprawę kupienia nowego zestawu kredek, dokupienia pisaka czy akwareli. Mimo tego to robię, bo wiem, że kiedy tylko wezmę w dłoń nowy, miękki ołówek to całą się rozpłynę.
Szkoda też, że nazywa to hobbym, zwykłym zainteresowaniem, nawet przez chwilę nie myśląc, że mogę wiązać z tym życie, nie ważne jak bardzo nieodpowiedzialnie to brzmi. Oh, ile to już razy mi powtarzano, że nie znajdę pracy.
I szkoda jeszcze, że nie widzi jak bardzo to kocham. Jak zatracam się w rysowaniu. Jak zapominam jeść, rysując nieprzerwanie od kilku godzin. Jak wiele z siebie daje, by w końcu w pełni być zadowolona ze swoich dzieł.
Odwracam głowę w stronę dziewczyny i wzdycham.
- Ta, jasne - mówię z wymuszonym uśmiechem - to talent.
Przyszłość. Populacja gwałtownie się skurczyła, a społeczeństwo rozpadło się na tych, co każdego dnia mogli patrzeć na słońce, oraz tych, których zepchnięto pod ziemię. Elizjum to raj, ale tylko z pozoru. Hades to piekło, które wielu utożsamia z wolnością.
Ambrosia była nadzieją. Cudem, który uwolnił ludzi od śmierci i starości. Początkowo dystrybuowana pod ścisłym nadzorem, później jej macki sięgnęły też Hadesu. Za największym odkryciem kryły się nieoczekiwanie konsekwencje. Ambrosia nie tylko ulepszyła człowieka, ale całkowicie go zmieniła, wprowadzając chaos na dziesięciolecia.
Odpowiedzialny za projekt naukowiec - Rene Morreu - zniknął bez śladu, zostawiając ludzi bez odpowiedzi.
Siedemdziesiąt lat później zwykłych ludzi została garstka. Ziemia zaś stała się domem dla mutantów. Istot, które ciągle niosą wspomnienia bycia człowiekiem.