-Życie rzadko jest takie, jakbyśmy chcieli. Ale to nic - powiedziała z uśmiechem na twarzy, a łzy zaczęły skapywać po jej bladych policzkach.
-Trzeba je brać takie, jakie jest - Grace spojrzała na magiczny proszek znajdujący się na jej drobnej dłoni i dmuchnęła.
Biały, nieokreślony proch długo wirował po pomieszczeniu, nad głową dziewczyny, po czym zaczął opadać. Momentalnie smutek, żal i łzy odeszły w niepamięć, a na twarzy Grace zagościł ponownie uśmiech. Wyglądała na cudowną, radosną nastolatkę. Przynajmniej stwarzała takie pozory. Przecież nikt patrząc na uśmiechniętą, wesołą piętnastolatkę nie myśli o tym, że przepłakała kolejną noc. Wystarczy lekki, wymuszony uśmiech i nikt już nie dostrzega, że gdzieś tam w głębi duszy wali się cały świat.
All Rights Reserved