Rozdział 1
Przeprowadziłam się do Świdnicy trzy dni temu. Bardzo malownicza kamienica przy ulicy Pułaskiego. Jak tu jest pięknie! Zwłaszcza o tej porze roku. Uwielbiam maj. Zawsze marzyłam, by zamieszkać w takim małym, nic nie znaczącym mieście. Czuję, że w tym miejscu zacznę nowe życie, z dala od dawnych, toksycznych znajomych, od jeszcze bardziej popierdolonych rodziców. Teraz jest czas, kiedy mogę odetchnąć pełną parą. Wreszcie... Dobrze, że ludzie mnie tu nie znają, przynajmniej odpocznę od ciągłych szeptów, wzroku pogardy skierowanego w moją stronę.
Czemu tak późno zdecydowałam się na ten krok? Chyba za bardzo się bałam zmian. Na szczęście to już za mną.
Tak, wiem, że nie odetnę się całkowicie od przeszłości. Jeszcze nikomu się nie udało. Ale z całych sił będę się starać.
Dobrze, że koło domu mam sklep. Muszę się zaopatrzyć w alkohol i świętować. Może zrobię parapetówkę? Nie. Anna przestań! Nie możesz pić. Ale z drugiej strony... jedno piwo jeszcze nikogo nie zabiło. Anka pamiętaj, że jesteś na odwyku, nie wchodź drugi raz do tej samej rzeki. To będzie ostatnie piwo w życiu, obiecuję. Kłamiesz. Mówiłaś tak setki razy. Znowu chcesz się stoczyć i skończyć na dnie?
Dlaczego ta "rozsądna ja" zawsze musi mieć rację. Przyjechałam tu, by wyleczyć się z alkoholizmu. Co ja mówię... z tego się nie da wyleczyć. Wytrzymuję już drugi miesiąc. Dla jednych to bardzo mało. Dla mnie natomiast jak wieczność. Ciężko walczyć z nałogiem.
Nawet nie wiem, jak to się stało, że znalazłam się na dnie. Jaki był powód?
All Rights Reserved