Trójka nastolatków budzi się w tajemniczym, pozbawionym wyjść pomieszczeniu. Nie pamiętają zupełnie nic ze swojej przeszłości. Nie wiedzą gdzie, ani nawet kim są.
Odnajdują kasetę, na której zamaskowana postać oznajmia im, że oprócz ich samych, na wyspie jest jeszcze piętnastu innych zawodników, a to wszystko jest tylko grą.
Gra, której zasady są niebywale proste - przetrwaj albo zgiń. Ten, który ostatni utrzyma się przy życiu odzyska wolność i wszystkie utracone wspomnienia.
Po wyjściu na zewnątrz czeka ich niemiłe zaskoczenie. Okazuje się, że nie tylko inni gracze czyhają na ich życie. W nocy, z mroku wyłażą przeróżne, krwiożercze potwory, które mają tylko jedno zadanie - zabijać wszystko co się rusza.
Sześć drużyn, osiemnastu graczy, jeden zwycięzca. Jak wiele poświęcą, byleby tylko przetrwać? Do czego się posuną, by pokonać przeciwników?
Rozpoczyna się gra, w której zwyciężyć może tylko jeden.
#8 w science-fiction 26.07.2020r.
#25 w science-fiction 17.04.2021r.
#5 w science-fiction 27.10.2021r.
Reven - państwo położone w samym sercu kontynentu, w końcu osiągnęło upragnioną pozycję po okrutnej wojnie wytoczonej przez sąsiadującą Orachję. Sześćdziesiąt dwa lata rozkwitu zawdzięcza wyłącznie jednej organizacji - Brzask - która narodziła się w niepozornej Charkji.
W świecie pachnącym jak rozgrzany neon, skąpana w błękicie naciętym surową bielą Charkja z miasta ściśle przemysłowego stała się kolebką nauki, technologii, medycyny i przede wszystkim postępu. Rzeczywistość obywateli malowała się w jasnych, ale roztartych przez pęd życia barwach. Pejzaż złożony z nocnych świateł, kwitnącej nowoczesnej infrastruktury i z rozlanych mglistych marzeń Reveńczyków o zostaniu potęgom zupełnie nie korelował z ceną jaką przyszło zapłacić bezimiennym - tym, którym odmówiono człowieczeństwa. Tym których krew zbudowała współczesne realia państwa, a o których nikt nie miał pojęcia.
Alexander jest jednym z wielu cieni, które Brzask ukrył przed publicznym okiem. Hołdowana idea rozwoju była ważniejsza od konwenansów, a wysokie numery pojawiające się na kontach bankowych i prestiż społeczny utwierdzały jedynie w tym przekonaniu badaczy, którzy żelazną ręką strzegli sekretu.
Utopia jednak nigdy nie trwa wiecznie, a koniec zawiązuje się zawsze ciasną pętlą w przyszłości, już w dniu narodzin. Jedyną niewiadomą jest termin egzekucji cudu stworzenia.
Uroboros - początek, który stał się końcem.