Zakochałam się w magii słów, w tym, w jaki sposób mnie dotykał i co mówił, kiedy mnie dotykał. Pociągnął mnie za sobą jak wiatr pociąga nasiona dmuchawca. Ja - bez woli... On jak żywioł. Jedną z przyczyn, dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy, jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w serce tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć. Są prawdy tak bolesne, że tylko wstyd pomaga z nimi żyć. I są sprawy tak smutne, że w płaczu nad nimi może cię wyręczyć tylko dusza. Jedyną rzeczą jaką zapamiętałam z tej historii to, że życie przez większą część jest okrutne. Krzywdzi nas na każdym kroku, gdy myślimy, że jest, że już po tych złych chwilach, ono podkłada nam kolejne kłody. Więc, po co tak naprawdę żyć? Skoro to życie sprawia nam same przykrości. Tylko, że pomiędzy tymi przykrościami zdarzają się chwilę tak piękne i zarazem tak ulotne, że zapamiętujemy je na całe życie. To one pomagają nam walczyć o lepsze jutro, bo przypominają, że może być lepiej.
Frida Heckman i Zander Cobi tworzą duet ludzi, którzy rzekomo nie potrafią na siebie patrzeć. A przynajmniej Zander usilnie stara się w to wierzyć - w końcu nie wypada, by podobała mu się młodsza siostra jego przyjaciela. W przeszłości łączyło ich uczucie, które z czasem miało wygasnąć. Choć po latach wciąż coś czuje, doskonale nauczył się to ukrywać. Nigdy jednak nie musiał mieszkać z Fridą pod jednym dachem..
Czy Zander dotrzyma słowa? I co się stanie, gdy pod jednym dachem zetkną się uczucia silniejsze niż niechęć?
Pierwsza jednotomówka z serii Winter Kisses.
Kategoria wiekowa: 16+