Dla Jedi przyszła pora by się odrodzić.
Zaczynali zmieniać się w legendę, ale to, czego dokonał Luke Skywalker, nie było jedynie bajką. Zadanie rycerza Jedi nie skończyło się na zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, zło wciąż czaiło się w każdym kącie Galaktyki, a z tym nie dałby sobie rady w pojedynkę. Niedaleko kolonii na Yavin Cztery, księżycu pełnym bagien i lasów, Luke zaczął szkolić garść wrażliwych na moc dzieci, których siła i potęga rosła z każdym dniem.
Kilka lat później dołączył do niego nowy uczeń, jego siostrzeniec, w którym moc była silna, jak w każdym ze Skywalkerów. Groziła mu jednak przyszłość, w której dawnej przepadł jego dziadek, Darth Vader. Mało kto wierzył, że światło było w Benie dość silne, by mogło być inaczej. Mroczny głos z dnia na dzień stawał się coraz wyraźniejszy w głowie chłopca, odkąd jego jedyna tarcza, Han Solo, zmuszony został się z nim rozdzielić. Ben powoli zaczynał wierzyć w to, że nieznośne szepty w jego głowie mogą mieć racje. Jedi byli słabi, a z nimi nigdy nie stanie się potężny...
Wtedy do uczniów Skywalkera dołączyła dziewczynka z Jakku, której obecność mogła zmienić wszystko, co dla najmłodszego z Skywalkerów szykowała ciemna strona mocy.
⭐
Fanfiction do serii filmów George'a Lucasa, "Gwiezdne Wojny". Zaczyna się około piętnastu lat przed akcją trzeciej trylogii. Głównie skupia się na wątkach Bena Solo i Rey.
Początek: 26.12.19r.
Koniec: 16.04.20r.
*Fragment opowiadania*
-I co? Co teraz zrobisz? - wyszeptał mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz.
Próbowałam się mu wyrwać. Szarpnęłam się, ale nie było to dobre posunięcie, bo poślizgnęłam się i utraciłam równowagę. A on ze mną. Boże, gdyby ktoś nas teraz zobaczył, z pewnością dostalibyśmy szlaban.
Malfoy leżał na podłodze, a ja siedziałam na nim okrakiem i przyciskałam się do jego klatki piersiowej. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach, a nasze różdżki leżały parę centymetrów od nas. Uniosłam lekko głowę i spojrzałam na chłopaka, który tylko mi się przypatrywał, nie mówiąc ani słowa. Jezu, jakie to było niekomfortowe. ZNOWU, pragnę dodać. Poruszyłam się lekko i sięgnęłam po swoją własność.
-I kto teraz jest w sytuacji bez wyjścia? - spytałam i wycelowałam w niego różdżką.
Teraz ja się tego nie spodziewałam. Blondyn szybko przechwycił swoją i przewrócił mnie. Teraz on leżał na mnie, a ja pod nim.
-Nadal ty. - uśmiechnął się.
Najwyższe notowania - #2 w Fanfiction