Byłeś graczem, a twoje życie grą.
Lub:
Chociaż chcieliśmy wierzyć, że coś znaczymy, byliśmy ledwie pionkami w grze najwytworniejszego z graczy. Maluczkimi i słabymi w obliczu twojej boskości (nadanej ci przez nas? przez siebie samego?). Użytecznymi tylko w twoich dłoniach.
Ale teraz partia skończona. Nie masz tu już żadnej władzy. Jesteś tylko człowiekiem. Człowiekiem bez życia, bo całe poświęciłeś rozgrywce. (Tylko czy to nie czyni nas równie absurdalnymi, skoro wszystko poświęciliśmy tobie?)
Game over.
Prawdziwa depresja nie zawsze jest w noc gdy nikt nie patrzy.
Czasem pojawia się na konferencji kiedy udajesz głupka i się śmiejesz,
Gdy nagle przestajesz, a wspomnienia zalewają cię odśrodka.
Wkońcu nie mieszczą się w tobie i wypływają jako łzy.
Wtedy musiałem opóścić sale, by nikt się nie zoriętował, że sobie nie radzę