Życie pisze różne scenariusze.
Tak, tak.
Powiesz, że to taki oklepany tekst. Ale to prawda!
A mówi to osoba, która zazwyczaj wiedzie dosyć nudną egzystencję.
I nie, nie, nie to, żebym narzekała, ale wiecie, pewne sytuacje w moim życiu chyba nigdy się nie wydarzą, a ja mogę co najwyżej sobie o nich usłyszeć od innych, no albo ewentualnie przeczytać w młodzieżowej książce. No bo kojarzycie tę spokojną, zazwyczaj uśmiechniętą dziewczynę wiecznie zatopioną w lekturze z jakiegoś przedmiotu? Tę taką nieszkodliwą, w okularach, cichą, która raczej (hej, raczej, bo my też mamy granice!) nie odmówi ci pomocy? To ja. Całe swoje dotychczasowe życie spędziłam na nauce, a moje nastoletnie przygody (wiecie chłopcy, imprezy, spontaniczne wyjazdy ze znajomymi) można policzyć na palcach jednej ręki... No chyba, że wliczamy rzeczy, które niechcący strąciłam, potłukłam lub zepsułam, ale to zupełnie inna historia, a tego i takich
wpadek u mnie na pierwszy rzut oka nie zaobserwujecie.
Łatka miłej, ambitnej kujonki przypięta od podstawówki zawsze okazuje się zbyt silna i tu trzeba było mnie lepiej poznać. A na to nie każdy się już pisze, poza tym umówmy się, to nie jest takie łatwe. Jestem bardziej skomplikowana niż myślicie.
Ale.. o czym to ja mówiłam? Aa tak, o życiu i o tym, że naprawdę potrafi zaskoczyć (nawet to najnudniejsze!).
I tak drodzy państwo, po tym skomplikowanym i zagmatwanym wstępie zapraszam Was w kartki mojego nieregularnie prowadzonego pamiętnika!
PS.: Ostrzegam, czytacie na własną odpowiedzialność o tym, jak poznałam nowego przyjaciela zmagającego się z niecodzienną chorobą... No i nie tylko jego poznałam!
All Rights Reserved