- Całe zrozumienie mitu jak i wyciągnięte wnioski są po prostu bzdurą. - powiedział lekko unosząc kąciki ust, a pan Clark aż zassał powietrze w szoku, przez dobór mało delikatnych słów chłopaka i spojrzał na mnie przelotnie.
- Hm, rozumiemy przekaz, - wydukał pocierając siwy zarost dłonią. - ale postaraj się następnym razem, używać bardziej finezyjnych zwrotów, to jednak lekcja o literaturze. - skinął mu porozumiewawczo głową, a potem zwrócił się do mnie.
- A więc, co ty na to, panno Stones, jak się odniesiesz, do słów naszego nowego kolegi?
Wzięłam niepewny wdech i po raz kolejny założyłam przeszkadzający mi kosmyk włosów za ucho.
- No cóż, ja z kolei uważam, że to moje zdanie i mam do niego prawo, ja zinterpretowałam ten mit w taki sposób, a nie inny, ale nie oznacza to, iż jest to... - zaczęłam koślawo się bronić, starą, dobrą metodą "własnej, subiektywnej, interpretacji". Czyli w uproszczenia plotłam od rzeczy.
- Kolejna... - zaczął Charon, ale czując na sobie wymowny wzrok profesora, zmienił zdanie. - pomyłka.
Teraz już lekko poirytowana, zacisnęłam dłonie w pięści i położyłam je wzdłuż ciała, za mównicą.
- Nie rozumiem, niby dlaczego? - odparłam czując jak żyła na mojej szyi zapulsowała.
- Dlatego, że nie wiesz jak jest piekle, w jego najgłębszych czeluściach i zwyczajnie nie potrafisz sobie wyobrazić co czuł Orfeusz do Eurydyki, czy też będąc tam. Nie znasz realiów tamtego świata, nie pojmujesz jak tam jest, a nic nie jest tam pewne, nawet jeśli zostało obiecane. - powiedział mrożąc mnie spojrzeniem oczu, których źrenice znacznie się powiększyły niemal w całości pokrywając tęczówki.
- Chcesz, więc powiedzieć, że Ty znasz jego realia? Byłeś w piekle i wiesz co czuł Orfeusz będąc tam i widząc na własne oczy? - syknęłam zdenerwowana jego arogancją i tą dziwną pewnością siebie, jakby faktycznie wiedział co mówi.
- Je
Moje ostrze. Twoja Krew. Ta noc będzie bolała, pani kapitan.
Rok 2030. Szwedzka obronność pęka na pół. Z biegiem lat coraz bardziej pogłębia się konflikt między honorową armią, a bezwzględnym Oddziałem Dominion.
Podczas jednej z konfrontacji Kapitan Lia Stark trafia w ręce Sørena Raskara - oficera, który nie zna słowa „litość".
On od początku wie, kim ona jest. Wie też, że to ona zabiła jego brata. A jednak bierze ją dla siebie.
Søren składa jej ofertę, której nie można przyjąć - i której nie sposób odrzucić: jedna noc w zamian za wolność jej ludzi. Tych, których w ramach zemsty za brata na jej oczach zamorduje jeszcze przed świtem. Swój plan zdradza jej później, gdy ciało drży pod jego dotykiem, a ona jest zbyt blisko, by uciec.
Lia spędza dwa tygodnie w zamknięciu w towarzystwie człowieka, który pragnie złamać ją i zniszczyć, doszczętnie. Gdy między frakcjami nastaje pokój, zmuszony jest ją wypuścić. Oficjalnie są partnerami. Nieoficjalnie - on ma zlikwidować ją w czasie misji.
Chemia między nimi wybucha wraz z nienawiścią.
A kiedy prawda wychodzi na jaw, jedno pytanie staje się śmiertelnie ważne: czy można pokochać człowieka, którego powinno się zabić?