Teatr Leśnych Cieni
  • LETTURE 13
  • Voti 2
  • Parti 1
  • LETTURE 13
  • Voti 2
  • Parti 1
In corso, pubblicata il giu 09, 2020
Old Huntington jest kolebką potęgi, jaką stanowią rozmaite, pogrzebane w martwych sercach grzeszne sekrety mieszkających tutaj ludzi. Ogromny las okalał swoimi gęstymi gałęziami miasto w matczynym uścisku pełnego troski, by stłumić w ten sposób niekiedy ostatnie, żałosne tchnienia ofiar, które aż nadto wystawały poza szereg, niezezwalając tajemnicom zaznać światła dziennego. 

~~~~~~~~

Owe miasto, jakoby jednostka wyjęta znad pieczy ogólnie obowiązującego prawa, również posiadała swoich patronów jakim byli Joachim i Johnathan McCartney. Szkoci w swych działaniach, choć brutalnych, byli perfekcjonistami. Niezwykły intelekt wzmagał w nich głód na coraz to ciekawsze strategie, bowiem jak wyśmienici szachiści zbijali zagrażające im pionki, nie zadając sobie przy tym jakiekolwiek trudu. Nieskazitelna biel koszul bliźniaków nigdy nie zaznała smaku krwi, w przeciwieństwie do Lasu Cieni, który nie bez powodu został ochrzczony tym mianem. Można było mieć wrażenie, iż właśnie podlewany szkarłatną cieczą i łzami rośnie, by jeszcze skuteczniej chronić O.H.  przed prawdą.
Tutti i diritti riservati
Iscriviti per aggiungere Teatr Leśnych Cieni alla tua libreria e ricevere aggiornamenti
oppure
#449las
Linee guida sui contenuti
Potrebbe anche piacerti
Potrebbe anche piacerti
Slide 1 of 10
Lorena cover
Who are you? |Dylogia WHO #1 | cover
~Cień Przeszłości~ |Sonadow| cover
Zagubiona cover
Bloody Bonds cover
MALBAT TOM 5 cover
School Bus Graveyard-season1 /tłumaczenie cover
SHADOW cover
Empty Murders cover
My little Obsession |WOLNO PISANE| cover

Lorena

10 parti In corso

Nie planowałam wracać. Kiedyś byłam Larissą - cichą, słabą dziewczyną, której życie nie należało do niej. Uciekłam do Nowego Jorku, chcąc zostawić za sobą rodzinę, miasto i wszystko, co mnie niszczyło. Zbudowałam siebie na nowo. Lorena nie była ofiarą. Lorena wiedziała, jak przetrwać. Myślałam, że miałam to już za sobą. Że tamto życie mnie nie dogoni. Ale wystarczył jeden człowiek, jeden mafioso, by cały budowany spokój runął w jednej chwili. Nagle nie miałam wyboru - po siedmiu latach musiałam wrócić do miejsca, którego nienawidziłam. Do miasta, które znało mnie jako kogoś, kim już nie byłam. Znowu byłam w Paryżu. Zderzałam się z miejscami, które pamiętałam, i ludźmi, którzy pamiętali mnie... ale nie taką. Widziałam ich spojrzenia - niedowierzanie, podejrzliwość. Oni chcieli Larissę. Problem w tym, że ona już nie istniała.