tam gdzie Jezus piechota chodzi

tam gdzie Jezus piechota chodzi

  • WpView
    Reads 179
  • WpVote
    Votes 33
  • WpPart
    Parts 8
WpMetadataReadOngoing
WpMetadataNoticeLast published Wed, Apr 6, 2022
WpInfo
Non-Fiction
Tak na prawdę to tu nie ma Jesusa bo jest Jeż... Pan Jeż królem świata
All Rights Reserved
#868
śmieszne
WpChevronRight
Join the largest storytelling communityGet personalized story recommendations, save your favourites to your library, and comment and vote to grow your community.
Illustration

You may also like

  • Cztery Pory Roku
  • Ciekawostki Psychologiczne ✔
  • Pingwinowe różności
  • Pingwinowy kurs pisania
  •  ŻYCIE OSMAŃSKICH KOBIET
  • Imiona na każdą okazję
  • Problemy fnafowiczów
  • Nasze życie było razem...
  • ~| Kamienie na szaniec - talksy |~
  • Tulpa od drugiej strony

Są książki o narkotykach. Są książki o miłości. Są też książki o upadku. „Cztery Pory Roku" jest czymś więcej - to opowieść o człowieku, który przez większość życia prowadzi wojnę z samym sobą. Z jednej strony jest Marcin - wrażliwy, inteligentny, spragniony bliskości i normalnego życia. Z drugiej jest Dres - alter ego stworzone przez lata uzależnienia, gniewu i samotności. Dres nie chce być szczęśliwy. Chce przetrwać. Chce zagłuszyć ból. Chce jeszcze jednego dnia ucieczki. Między nimi rozciąga się dwadzieścia lat życia. Na tej drodze pojawiają się narkotyki, śmierć, toksyczne relacje, absurdalne i zabawne sytuacje oraz ludzie równie pogubieni jak główny bohater. Najważniejsza z nich jest Ratnehap - kobieta, która staje się jednocześnie jego największą miłością i lustrem, w którym po raz pierwszy widzi własny upadek. To nie jest historia o ćpaniu. To historia o tym, jak człowiek potrafi przez lata niszczyć samego siebie, a mimo to nie przestaje marzyć, że jeszcze kiedyś wróci do tego, kim był. Brutalna. Wulgarna. Momentami bardzo śmieszna, a chwilę później rozdzierająco smutna. „Cztery Pory Roku" to tragikomedia o utraconej tożsamości i desperackiej próbie odnalezienia w sobie człowieka, którego wydawało się, że już dawno nie ma. Bo największym uzależnieniem Dresa nie są narkotyki. Jest nim ucieczka od samego siebie.

More details
WpActionLinkContent Guidelines