Z początku, nie było nic.
Z początku, było tak wiele.
Na początku schowane półcienie.
Na początku widoczne nad nimi ciernie.
Wszystko było nieznane.
Tu codziennością.
Wraz z końcem, dobiegł ich początek.
Wraz z początkiem, dobiegł ich koniec.
A wszystko to przez coś narzuconego.
A wszystko to przez coś uzgodnionego.
I zdobyli coś nowego?
I staracili coś cennego....
Nie szukali a znaleźli.
Pragnęli mieć a nie odkryli.
I to dzięki sobie.
I to dzięki sobie.
Lecz nastąpiło jakieś połączenie...
xXx
*Dzieło jest całkowicie mojego autorstwa, za wszelkie podobieństwa przepraszam*
^Jeżeli pojawią się jakiekolwiek błędy (z góry najmocniej przepraszam, można je śmiało zaznaczyć - tylko proszę bez spin).
All Rights Reserved