
W tym momencie woda chlapała na wszystkie strony. Obydwoje nie dawali za wygraną, powoli jednak Lunaris zaczęła iść nieco w tył zwrócona wciąż w stronę Oriona, który dalej napierał ze swym atakiem. Byli coraz bliżej i bliżej brzegu. W końcu dziewczyna przewróciła się o granicę gruntu upadając na plecy, na miękką trawę. Orion znalazł się tuż nad nią opierając się na dłoniach lekko poniżej jej głowy. Obydwoje zdyszani, patrzyli się sobie w oczy, niezdolni jeszcze do wypowiedzenia żadnego słowa. Jej mokra sukienka przyklejona do ciała stała się niemalże przezroczysta, a po jego klatce piersiowej powoli spływały krople wody. Chłopak przysunął się do niej jeszcze bliżej. -Chyba wygrałem. -Powiedział szeptem prosto do ucha Lunaris. Wróżka czuła ciepło jego oddechu na karku. Jej serce przyspieszyło, leżała w kompletnym bezruchu. Gdy jego różowe wargi musnęły płatek jej ucha wzięła głęboki wdech. Po jej ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Orion z powrotem lekko się odsunął powracając do poprzedniej pozycji spotykając szeroko otwarte oczy Lunaris. Na ten widok uśmiechnął się lekko. Jego twarz wyrażała swego rodzaju triumf. Czarownik podniósł jedną rękę teraz opierając się jedynie na lewej dłoni. Swoją prawą ręką objął twarz dziewczyny przysuwając ją do swojej. Ich twarze były bardzo blisko, on wpatrywał się w jej lekko rozchylone usta.All Rights Reserved
4 mga parte