Pani Ania, senior accountant w dużej korporacji finansowej, podniosła głowę znad dokumentów w momencie, gdy pewne okoliczności fizjologiczne przypomniały jej o tym, że jest tylko człowiekiem. Ze zdziwieniem i pewnym niesmakiem zorientowała się, że jest już grubo po normalnych godzinach pracy. Z przykrością stwierdziła również, że jeszcze nie skończyła tylko musi jeszcze pójść do tego głupiego ksero, które mieściło się praktycznie po drugiej stronie budynku. Musiała tam pójść bo działało również jako drukarka zszywająca, a ona potrzebuje wydrukować duże dokumenty w kilku kopiach na jutrzejsze zebranie. Wcisnęła "drukuj" i wstała od biurka. Po drodze zahaczyła o toaletę. Mrucząc pod nosem nieprzyzwoitości o dress code, nagle stwierdziła, że skoro jest już po godzinach pracy to ma dość gotowania się w rajstopach - i to w trakcie 30-sto stopniowego upału. Upewniła się, że nikogo nie ma w zasięgu wzroku i słuchu i zsunęła rajstopy z nóg. Ucieszyła się również, że ubrała się w garsonkę ze spódnicą, co przynajmniej w lekkim stopniu pozwalało jej zachować normalną temperaturę ciała. Po toalecie udała się do pokoiku, gdzie stało ksero. Maszyna cały czas wypluwała jeszcze z siebie kartki, sortując je od razu. Wzięła pierwszy komplet, chcąc sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Popatrzyła na stronę tytułową i w pierwszym momencie nie zrozumiała tego co przeczytała. Potem dotarło do niej, że to nie jest to tytuł opracowania na zebranie. To co zobaczyła było tak zaskakujące, że musiała skupić się na słowach. Było tam napisane "zrób ksero swoich piersi i zostaw kopię na podajniku".
All Rights Reserved