Natalie stała w półmroku biblioteki, czując przyspieszone bicie serca, gdy Gabe zbliżył się do niej, jakby gotów był rzucić kolejną kąśliwą uwagę. Jego wzrok przesuwał się po niej powoli, z lodowatą oceną, a jednocześnie czymś, co jej samej trudno było nazwać.
- Myślisz, że możesz po prostu wejść do naszego życia, jakbyś miała do tego prawo?? - syknął, zatrzymując się tak blisko, że niemal czuła ciepło jego oddechu na swojej skórze.
Natalie uniosła podbródek, starając się nie zdradzić, jak bardzo ją poruszył. Był arogancki, tajemniczy i równie irytujący, co intrygujący.
- A ty myślisz, że twoje groźby robią na mnie wrażenie? - odpowiedziała z chłodnym uśmiechem. - Przykro mi, Gabe, ale nie zdołasz mnie zastraszyć.
Jego oczy zabłysły, jakby te słowa jeszcze bardziej go rozzłościły, ale zamiast odpowiedzi, przyciągnął ją bliżej. Dłoń Gabe'a zacisnęła się na jej nadgarstku z siłą, która mieszała ból z czymś niebezpiecznie przyjemnym.
- Uważaj, co mówisz - warknął, zbliżając się tak blisko, że ich nosy niemal się dotknęły. - To wszystko jest bardziej niebezpieczne, niż ci się wydaje. Wciągniesz się w coś, czego do diabła nie zrozumiesz.
All Rights Reserved