- Chciałeś ucieczki, prawda? Chciałeś wyrwać się stąd, wrócić do swoich, do swojego domu, swojego pokoju, do swoich przyjaciół, ludzi, którzy tęskni za tobą przez cały ten czas. Chciałeś... więc dlaczego się teraz lękasz? To prosty plan - uśmiechnął się. Ślicznie, tak jak potrafił uśmiechać się tylko i wyłącznie on. Tak jakby ten uśmiech nie był wymuszony, bo przecież każdy jego uśmiech wydawał się być taki szczery. Oczy mu nie błyszczały, a to zburzyło cudowną szopkę spokoju jaką próbował stworzyć chłopiec. I ten jeden mały, błahy utkwiony w jego czarnych oczach element sprawił, że starszy nie odwzajemnił uśmiechu. Wzrok natomiast utkwił daleko za plecami dzieciaka, daleko za całym swoim małym światem, próbując dostrzec jak wielkie niebezpieczeństwo będzie czekało na chłopca, poza tymi murami.
Tüm hakları saklıdır