
- Kontakt z przodu - rozległo się na radiu. Jednocześnie na ekranach przeziernych ich hełmów pojawił się znacznik, obramowujący niewidoczny jeszcze cel w głębi ulicy. Żołnierze natychmiast zeszli z drogi, przylegając do załomów ścian, stapiając się z nimi i wznosząc broń do ramion. Nakierował znak celowniczy optyki swojego karabinka na drobną, nieproporcjonalną sylwetkę idącą w ich stronę chwiejnym krokiem; palcem w opancerzonej rękawicy pogładził chropowatą powierzchnię spustu, gotów do strzału. Chwilę później zaczął dostrzegać szczegóły, gdy wynurzyła się na moment z bez wątpienia toksycznego obłoku z płonących budynków i prawdopodobnie chemikaliów czy innego świństwa, które unosząc się w powietrzu skutecznie ograniczało zasięg wzroku, tak naturalnego, jak i elektronicznego.Todos los derechos reservados
1 parte