-A tobie co tak radosno?- zapytałam nie rozumiejąc, jednak też się uśmiechnęłam.
I tak znowu rozładował sytuacje.
-Masz na sobie te soczewki, które ci oczy zmieniają na zielone- już trochę się opanować, ale ramiona
nadal mu dygotały.
-No, a co miałam je wyrzucić? Nie będę zamawiać nowych, bo chciałeś sobie zażartować- powiedziałam
to z odrobiną wyrzutu. Te pomarańczowe włosy, to taka zemsta, za ten psikus. Zmienił mi kolor
soczewek, to ja mu włosów.- Poza tym mam je przez cały dzień, nie zauważyłeś, na serio?- pokręciłam
głową w geście dezaprobaty.- Wiesz ty co.
-No byłem nie przytomny, po tej imprezie. Nie tylko Mike'a nie pamięta połowy- zaczęłam się śmiać,
głównie przez to, że sama nie pamiętałam wszystkiego. Ale też, dlatego że jedno wczorajsze
wspomnienie błysnęło mi przed oczami.
-Ej, a ty myślisz, że tą mikrofalówkę, którą przez okno wyrzuciliśmy, Harry zabrał z powrotem do
mieszkania, czy została spisana na straty?- starałam się zabrzmieć poważnie, co nie wyszło i jeszcze
bardziej rechotaliśmy.
-Tak, myślę, że jak to była mikrofalówka Nokii, to jeszcze działa, bo żadna inna nie byłaby w stanie
funkcjonować, po wylocie z trzynastego piętra- pokiwał kilka razy głową, spojrzał na mnie znowu i się
uśmiechnął.
Todos los derechos reservados