Było sobie duszków pięć, duszków pięć. Jeden z nich nagle odszedł hen. Białe włosy, blada twarz, czarne oczy, Upiur nasz. Straszny wygląd, niekochane wnętrze, już nigdy nie złapiemy go za ręce. Na czarno ubrany w trumnie spoczywa, trochę dziwna to perspektywa. Nad nim czwórka ludzi odmawia modły by do nieba dostać się był godny. Nagle jeden z nich modlitwę przerywa, widać że w środku to bardzo przeżywa.
- Odszedłeś od nas, okryłeś nas żałobą, my wkrótce pójdziemy za Tobą - powiedział.
Wygląda na to że ten najstraszniejszy duch, wiedział że każdy z nich nie będzie długo zdrów. Duszków nagle zaczęło ubywać, ktoś zaczął się ich pozbywać.
Były sobie duszki cztery, duszki cztery. W liczbach zaczęły ubywać litery. Pozostało już jedynie duszków trzech gdyż jeden miał już ostatni wdech. Ciepła skóra, włosy blond, szare oczy, odszedł stąd. Wygląd niewinny, bardzo kochany, w rzeczywistości był jednak bardzo brutalny. Był bardzo dobroczynny, okazywał wiele miłości, jednak dziś pozostały po nim już tylko kości. Był znakomitym strzelcem, robił przy tym wiele hałasu, zawsze trafiał do celu, jednak do czasu. Gdy dobrze się z nim pożegnasz, spokoju w niebie zazna, Poltergeist nasz. Stojąc nad trumna, patrząc na zamknięte oczy ducha, każdy nagle wytężył swoje ucha.
- Odeszłeś tak szybko wprost nie do uwierzenia, nam zostawiłeś żale i
cierpienia - Drobny duszek, przemówił głosem cieniutkim.
Potem już stało się szerzej, było tylko gorzej.
*Książka zawiera wulgaryzmy oraz przemoc i samookaleczenie dlatego jeśli nie masz mocnych nerwów to nie czytaj tej książki*
All Rights Reserved