Siedemnastoletnia Shailene Price żyje amerykańskim snem. Chodzi do prestiżowego liceum, ma pieniądze i status. Do czasu. Kiedy odnawia kontakt z bratem, który dopiero co wyszedł na przepustkę z więzienia, cały jej dotychczasowy świat rozsypuje się w proch. Ktoś na nią poluje. Ten ktoś nie spocznie, dopóki nie pozbawi jej życia. Gdzieś w tym wszystkim pojawia się Walker, chłopak poszukiwany przez policję. Chłopak, który proponuje jej pomoc i jest równie niebezpieczny jak człowiek, który jej szuka.
Tymczasem detektyw Norma Sanders powraca do służby z idealistyczną wizją wyzwolenia miasta spod pazurów ulicznej przemocy. Nie spocznie, dopóki wszystkie zbiry nie wylądują za kratkami. Nawet jeśli są ich setki, a pogoń za ideą może kosztować ją wszystko inne, na czym kiedykolwiek jej zależało.
Walker zostaje coraz mocniej przyparty do muru, Norma staje się jeszcze bardziej zaciekła, a Shailene zaczyna rozumieć, że aby przetrwać w nowej rzeczywistości, musi wyzbyć się tego, co ludzkie. Wrogowie czyhają w mroku. Intrygi się namnażają. Niesprawiedliwość sięga zenitu. Korupcja. Bezdomność. Morderstwa gonią morderstwa. Zapach benzyny miesza się z zapachem strachu. Tylko jedno jest pewne. Albo pędzisz i walczysz, albo umierasz...
★
KRÓLESTWO LUKSUSU. ZBIOROWISKO WYRZUTKÓW. OTO SAVEDREAD, MIASTO NIERÓWNOŚCI. MIEJSCE, GDZIE RZĄDZI CHAOS I BEZPRAWIE. MIEJSCE, GDZIE NAWET ZA NIEWINNOŚĆ MOŻNA PONIEŚĆ KARĘ, A MIŁOŚĆ PRZYNOSI ŚMIERĆ.
_____
☆ ★ ☆
Uwaga! Książka nie jest odpowiednia dla osób poniżej osiemnastego roku życia. To pierwszy draft, czyli zaledwie szkielet historii, którą stworzę, ale obiecuję, że już teraz tobą wstrząśnie.
Okładka: @nilanrossie
Michael White właśnie zmierza w moją stronę i wydaje się być wkurwiony. Całkiem mnie to bawi. Podchodzi bardzo blisko, staje naprzeciw mnie i patrzy mi prosto w oczy. Poprawia taktownie brązowe włosy i mówi: porozmawiamy. Bierze mnie za rękę i ciągnie za róg budynku.
Nie stawiam oporu. Nie dam mu takiej satysfakcji. Od razu za rogiem dociska mnie do ściany i szepcze do ucha: pojebało cię dziewczynko?
Obstawiam, że zależało mu na tym, żeby brzmieć groźnie. Nie jestem chyba jednak typem osoby, którą łatwo wystraszyć. Spoglądam mu w oczy i mówię:
- Dokładnie. - uśmiechając się przy tym sarkastycznie. Brązowe oczy chłopaka stają się nagle praktycznie czarne. Kładzie rękę na mojej tali, przyciąga jeszcze bliżej siebie, nachyla się do mojego ucha i szepcze: Jeszcze się przekonasz kim jestem.