Nie ma róży bez kolców
Ona pragnęła tylko spokoju. Chciała tylko poukładać sobie życie po tym, jak po raz kolejny przetoczyła się przez nie seria porażek i znów roztrzaskała je na kawałki. Aż wreszcie zdawać by się mogło, że los się do niej uśmiechnął.
Szkoda tylko, że ten uśmiech podszyty był kpiną.
On był chaosem, którego miała aż nadto. Był cynicznym, aroganckim dupkiem ze zbyt pewnym siebie uśmieszkiem i bezczelnie głębokim szafirowym spojrzeniem.
Cały świat znów zaczął przewracać się do góry nogami.
Choć sama ukrywała poranioną duszę pod maską chorobliwego perfekcjonizmu i wyćwiczonego, doskonałego uśmiechu, nie dostrzegła, jak okrutne demony karmią się bólem zamarzniętego, martwego serca mężczyzny, który niemalże noc w noc szukał zapomnienia w łóżkach obcych kobiet. Zdecydowanie łatwiej im jest się wzajemnie nienawidzić, niż przyznać, że w którymś momencie zaczęli potrzebować siebie bardziej niż śmieli przypuszczać.
Ona stała się jego różyczką pośród cierni. Ale przecież nie ma róży bez kolców.
Tylko kto pierwszy się o nie zrani i pokryje je krwią?
•••
TW: wulgarny język, różne rodzaje przemocy, sceny +18