Minho nigdy nie obiecuje niczego na jutro. Mówi dokładnie to, co ktoś chce usłyszeć - i znika, kiedy tylko zaczyna robić się zbyt poważnie. Han od lat uważał, że jest na to odporny... dopóki Minho nie zaczął pojawiać się w jego życiu częściej, niż powinien. Z uśmiechem, który coś obiecuje. Ze słowami, które nic nie znaczą. Z dotykiem, który uzależnia. To gra. Obaj o tym wiedzą. Ale Han z każdym spotkaniem coraz trudniej udaje, że nie chce więcej, a Minho... Minho zaczyna się bawić dokładnie tym, czego Han najbardziej się boi - nadzieją. A przecież w ich historii nigdy nie chodziło o miłość. Tylko o to, kto pierwszy odejdzie, kiedy przestanie być ciekawie.
More details