Fragment:
- Dlaczego nie możesz być taka jak inne?! - krzyknął, popychając mnie w głąb pokoju. W jego oczach tliła się czysta furia; słowo wściekły to zbyt mało, by ją opisać.
- Czyli jaka? - zapytałam spokojnie. Jego gniew, warczenie i czarne oczy nie robiły na mnie wrażenia. Nie bałam się go.
- Delikatna, urocza, skromna. Nosisz się tak, jakbyś była nie wiadomo jak piękna. A jesteś gruba i obrzydliwa. Nikt nie patrzy na ciebie tak, jak ci się wydaje!
Te słowa zabolały. Bardziej niż bym chciała przyznać. Wiem, że czasem przesadzam, ale on przesadził bardziej. Nie powinien tak mówić. Poczułam, jak łzy spływają po moich policzkach. Szybko je wytarłam i odwróciłam się do niego plecami. Nie dam mu satysfakcji. Nie będzie patrzył, jak bardzo mnie zranił.
Przekroczył granicę, więc i ja ją przekroczę.
Zsunęłam ramiączka sukienki i pozwoliłam, by materiał swobodnie opadł na podłogę. Stałam teraz tylko w czerwonej, koronkowej bieliźnie, która praktycznie niczego nie zakrywała. Nie czekając ani chwili, ruszyłam w stronę drzwi.
- Co ty robisz? - zapytał. Nie wiedziałam, czy jego złość ustąpiła miejsca zaskoczeniu, ale nie obchodziło mnie to. Nie interesowało mnie, co powie ani co zrobi. To Daemon wypowiedział wojnę, a ja właśnie ją przyjęłam.
- Idę sprawdzić, ilu mężczyzn spojrzy na to grube i obrzydliwe ciało...
Opis:
To historia inna niż wszystkie. Nie taka, jakiej można się spodziewać.
Wilkołak - alfa największej watahy w Stanach - sieje postrach wśród innych. Dwumetrowy, wytatuowany Latynos z ciemnymi loczkami. Nieugięty, nieustępliwy, silny, inteligentny, wytrwały. Przystojniak, który mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety.
Ale nie każdej.
Nie dla niej - kobiety, która podąża własnymi ścieżkami. Wie, czego chce. Zna drogę do sukcesu i potrafi przekształcić swoje słabości w siłę. Nie da się zdominować, nie klęka przed żadnym autorytetem. A gdy
- Skąd wiesz? - Wykrztusiła wreszcie, po pięciu minutach pustego wgapiania się we mnie. Miała duże orzechowe oczy poplamione jasną zielenią. Były hipnotyzujące.
- Ty tego nie czujesz? Mój zapach na ciebie nie działa? Nie masz wrażenia słabości, przekonania, że musisz być przy mnie?
Odsunąłem się, uświadamiając sobie, że wciąż zaciskam dłonie na jej kruchych ramionach. Była wychudzona, sweter wisiał na niej jak na wieszaku. Bałem się pofolgować własnym emocjom w obawie, by nie zrobić jej krzywdy - tak nie powinno być. Wilk powinien być silny.
- Gdy spotykasz Mate, doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie jeszcze o kilka kroków. Ciężko usiadła na kanapie, którą wcześniej to ja miałem nieprzyjemność zajmować i objęła się ramionami. Dlaczego wydawała się przy tym taka załamana?
W końcu ku mojemu wielkiemu zdziwieniu parsknęła krótkim, trochę histerycznym śmiechem.
Parsknęła śmiechem!
- Bardzo ci współczuję - rzuciła. - Ty chyba naprawdę nie wiesz kim jestem.