Czasem jestem w zawieszeniu. Wciąż. Pomiędzy trzeźwością a jej przeciwieństwem, wolą a głodem, ruchem naprzód a krokiem, który cofa wszystko. „utrzeźwiony" jest zapisem drogi przez odległe stany świadomości, lecz żaden nie staje się miejscem, w którym można zamieszkać. Cel przesuwa się na horyzoncie, ciało zdradza to, co umysł próbuje przemilczeć, a każda obietnica końca otwiera początek kolejnej sekwencji. Opowiem Ci o (nie)trzeźwieniu. O pragnieniu, które potrafi mówić głosem potrzeby, o wstydzie wracającym dopiero wtedy, gdy opada mgła, i o walce prowadzonej słowami przeciw temu, co weszło w nawyk i wyparło dawny porządek i zaczęło podszywać się pod część mnie. Zobaczysz oczy, które patrzą, lecz nie widzą, drżące mięśnie, gardło pełne goryczy, pot i łzy i oddech szukający rytmu. Tutaj ciało staje się świadkiem i dowodem i więzieniem, a oczyszczenie nie zawsze oznacza ulgę. To nie jest opowieść o prostym zwycięstwie. Każde „ostatni raz" może okazać się zaklęciem bez mocy, każdy krok ku światłu może rzucić nowy cień, a dno bywa mylone z gruntem, od którego da się odbić. Między wyznaniem i zatajeniem, modlitwą bez Boga i spowiedzią bez rozgrzeszenia, powraca pytanie: który z dwóch głosów jest mój i czy potrafi ocalić drugi? Oddaję Ci tekst intymny, niewygodny i bezbronny. Pozwalam zajrzeć pod warstwy, których nie umiem zerwać, i dotknąć prawdy, choć próbuję ją zakrzywić lub nazwać inaczej. Będę oduczał się i uczył na nowo. Obudzę dawne powody, przewartościuję to, co niezmienne, i wrócę do siebie sprzed siebie, który nigdy nie śpi. Nie obiecuję, że ta podróż prowadzi prosto. Prowadzi przez nawroty, wyrzuty sumienia, błogie ambicje, fałszywe końce i chwile pozornie jasnego kierunku. Być może wspólnie nauczymy się odróżniać powrót od ucieczki, wolność od otępienia, prawdę od jej najpiękniejszej imitacji. Może zaakceptujemy to, czego n
Todos los derechos reservados