Madeline Tela ma wszystko. Pieniądze, wpływową rodzinę, idealny wizerunek. Tylko nikt nie widzi, że pod perfekcyjną skórą od dawna coś w niej pęka.
Luke Vane ma opinię problemu w ludzkiej skórze. Syn sławnego lekarza, spadkobierca nazwiska, które wszyscy znają - i jednocześnie chłopak, który wdaje się w bójki, robi tatuaże, olewa zasady i z każdej sali balowej wychodzi wcześniej, niż powinien. Miasto go zna. Jedni się go boją, inni podziwiają, ale wszyscy wiedzą, że nie jest tym synem, którego jego ojciec chciał mieć.
Mieli się nie polubić.
I właściwie - nie polubili.
Jedno przypadkowe spotkanie w studiu tatuażu, rozlana puszka energetyka i kłótnia, której nikt nie wygrał, powinny zakończyć temat. Ale los ma w dupie ich plany.
Kiedy ich przyjaciele zaczynają się spotykać, Maddie i Luke są zmuszeni znosić siebie nawzajem coraz częściej. Sarkazm zamienia się w napięcie, spojrzenia w wyzwanie, a balkon Maddie w nielegalne wejście, którego oboje zaczynają potrzebować bardziej, niż chcieliby przyznać.
Ona jest zepsuta od środka.
On nie wierzy, że może jeszcze coś naprawić.
Między imprezami, sekretnymi rozmowami, papierosami palonymi o trzeciej nad ranem i demonami, których nie da się uciszyć, rodzi się coś, czego żadne z nich nie planowało.
Niektóre historie zaczynają się od miłości.
Inne - od złamanego serca.
Moja zaczęła się od spojrzenia, którego nie powinnam była odwzajemnić.
Jako nastolatka byłam tą „drugą". Tą stojącą w cieniu. Tą, która zawsze kochała za bardzo.
Jedna chwila wystarczyła, by wszystko się rozpadło.
Cicha. Zakazana. Niewybaczalna.
Uciekłam, wierząc, że odległość wymaże wspomnienia.
Zbudowałam nowe życie. Nową wersję siebie.
I niemal uwierzyłam, że przeszłość nie ma już nade mną władzy.
Ale los nie ma litości.
Nie każda miłość zostawia po sobie szczęście.
Nie każda rana przestaje boleć.
I przeszłość nie zawsze pozwala odejść, nie zabierając ze sobą części ciebie.