Harry pojawił się na progu jego domu noc przed pierwszą rocznicą pokonania Lorda Voldemorta. Waląc w drzwi tak mocno, że omal nie wypadły z futryny. - Nie muszę się golić! - wrzasnął, gdy zirytowany Severus otworzył drzwi. Snape w pierwszej chwili uznał to za jakiś chory żart, a chłopak obudził w sobie gen żartownisia jaki odziedziczył po ojcu. Chłopak bez zaproszenia wszedł do jego domu. Zaczynając wylewam z siebie potok słów. - Nie gole się od trzech tygodni! - wrzasnął histerycznie. - Nie zwróciłem na to uwagi! Ale taka prawda! Broda przestała rosnąć. Moje policzki są gładkie! A na czole zaczęło wyskakiwać to!- wrzasnął, palcem pokazując kilka różnych krost na swoim czole. - To trądzik...- zauważył oczywisty fakt. - Przecież wiem! - wychrypiał- Ja młodnieje! Severus wybuchł śmiechem, a chłopak chwycił z kanapy poduszkę, rzucając ją w niego. - Kurwa, Snape! Mówię poważnie! Goliłem się od piątego roku! A teraz kurwa nic nie rośnie! - Wrzasnął. Podszedł do byłego nauczyciela, zmuszając go by dłonią dotknął jego twarzy. Policzek chłopaka był w rzeczywistości gładki, bez oznak, że coś miało zamiar się na nim pojawić. Severus zmarszczył czoło, chwytając jego twarz dwoma rękami. Potter wyglądał młodo. Fakt miał w końcu niespełna dziewiętnaście lat, ale gdy przyjrzał się mu bliżej musiał stwierdzić, że wygląda „zbyt" młodo.
Più dettagli