Noc miała w sobie coś dusznego, jakby powietrze wiedziało, że zaraz stanie się coś, czego nie da się cofnąć. Lizza nigdy nie wierzyła w przeznaczenie, ale tamtego wieczoru, gdy jej wzrok spotkał jego, czuła, że wszystko, co znała, właśnie zaczyna się walić.
On stał oparty o ścianę w zaciemnionym zaułku, jakby to miasto należało do niego, jakby był częścią brudu i chaosu, którego inni się bali. Oczy, które nie obiecywały nic dobrego, i uśmiech, który wyglądał bardziej jak ostrzeżenie niż zaproszenie. Cassian. Nie musiał się przedstawiać.
Lizza zrobiła krok do przodu i natychmiast poczuła, że popełnia błąd. Był inny niż wszyscy, których znała. Magnetyczny w sposób, który nie dawał spokoju, a jednocześnie niebezpieczny w każdej linijce swojego ciała i spojrzenia. Rozsądek krzyczał, żeby się odsunęła, ale serce biło tak głośno, że słyszała własne myśli jak echo w pustym korytarzu.
- Nie powinnaś tu być - powiedział nisko, jego głos był jak aksamitne ostrze.
- A ty? - odpowiedziała zanim zdążyła się powstrzymać. - Wygląda na to, że jesteś tu od zawsze.
Uśmiechnął się, ale nie było w nim nic przyjaznego. To był uśmiech kogoś, kto wie, że może złamać reguły i ludzi bez żalu.
Lizza poczuła nagłe zimno, jakby cień jego obecności wessał ciepło z powietrza. Każda cząstka jej ciała krzyczała, żeby się odsunąć, ale ciekawość była silniejsza. Wiedziała, że spotkanie z nim nie skończy się dobrze. Wiedziała, że wciągnie ją w coś, czego nie będzie mogła odłożyć.
I mimo to, nie zrobiła ani kroku w tył.
Na dalekiej północy, w osadzie Berk, smoki wciąż są wrogiem. Nie ma mowy o przyjaźni - tylko o przetrwaniu.
Po jednej z największych bitew kilka z nich zostaje schwytanych, a młodzi wojownicy dostają nowe zadanie: nie zabić, lecz ujarzmić.
Eksperyment szybko wymyka się spod kontroli. Jedni wierzą w siłę i łańcuch, inni w cierpliwość i zrozumienie. Każdy błąd kończy się krwią - i nie zawsze smoczą.
To opowieść o pierwszych próbach oswojenia dzikich smoków. O strachu, dumie i cienkiej granicy między kontrolą a zaufaniem.
Świat ten sam, klimat ten sam - ale żadnych cudów, żadnych cudownych przyjaźni. Tylko surowa rzeczywistość północy i odgłos skrzydeł w mroku.
Fanfik inspirowany Jak wytresować smoka - w alternatywnej, bardziej realistycznej wersji świata.
To alternatywna historia Berk - świat ten sam, lecz wydarzenia potoczyły się inaczej. Nie ma Czkawki ani Szczerbatka, nie ma cudownego pojednania między ludźmi a smokami.
Są tylko pierwsze, brutalne próby ujarzmienia dzikich bestii. Surowa północ, walka o kontrolę i cienka granica między zaufaniem a strachem.
To opowiadanie jest niekomercyjnym fanfikiem inspirowanym światem Jak wytresować smoka (DreamWorks Animation / Cressida Cowell). Wszystkie oryginalne postaci, miejsca i koncepcje należą do ich twórców. Nie roszczę sobie do nich żadnych praw ani nie czerpię z tego tytułu żadnych korzyści majątkowych. To jedynie fanowska, alternatywna interpretacja świata.