Barcelona nocą jest jak inny świat - piękna, tętniąca życiem, a jednocześnie pełna tajemnic i niebezpieczeństw, które kryją się w cieniu latarni. To miasto, gdzie każdy krok może prowadzić do ryzyka, a każde spojrzenie skrywa więcej, niż można sobie wyobrazić.
Inès González to siedemnastolatka, która na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna. Wysoka, szczupła, z falującymi ciemnymi włosami i tatuażami, które przypominają jej o odwadze, której uczyła się całe życie. Lecz w głębi duszy jest silna, sprytna i gotowa stawić czoła każdemu wyzwaniu, nawet jeśli oznacza to wkroczenie w świat, którego nie powinna znać.
Kiedy jej życie splata się z Dante Rivasem - tajemniczym, czarującym chłopakiem, który za dnia jest zwykłym studentem i piłkarzem, a nocą ryzykuje wszystko na nielegalnych wyścigach - Inès odkrywa, że prawda jest znacznie bardziej skomplikowana niż wydawało się na pierwszy rzut oka. Między nimi rodzi się napięcie, którego nie można zignorować, a w tle pojawiają się przyjaciele, zdrady i tajemnice, które mogą zmienić wszystko.
„Valiente" to opowieść o odwadze, miłości, niebezpiecznych pasjach i granicach, które czasami trzeba przekroczyć, aby odkryć, kim naprawdę jesteśmy. Historia o tym, że w świecie pełnym tajemnic i cieni, największym ryzykiem jest zaufanie... i serce, które gotowe jest kochać mimo wszystko.
Wielkimi krokami zbliżają się wakacje, więc jak co roku rodzice spędzają każdą wolną chwilę na poszukiwaniu obozu aby pozbyć się mnie z domu.
- Znaleźliśmy! - Krzyknęła mama. Leniwie zeszłam z kanapy i udałam się do gabinetu ojca. Siedzieli tam oboje z wielkimi uśmiechami na ustach. - HoliCamp. Spędzisz dwa gorące miesiące w lesie, nad morzem i w górach! - Ekscytowała się mama. Tata siedział za biurkiem i jak zwykle, nie wyglądał na specjalnie zainteresowanego.
Wzruszyłam ramionami, przyklejając uśmiech do twarzy i wróciłam do oglądania seriali i jedzenia, zimnej już, pizzy.
Dwa miesiące. To może wydawać się dziwne. Obozy zazwyczaj trwają tydzień, może dwa. Ale są też takie dla " niechcianych dzieci ". Tak ich nazywam. Zazwyczaj, są to rozpieszczone bachory których rodzice chcą się pozbyć aby lecieć na wakacje, tak drogie, że przez całe życie nie zarobię tyle pieniędzy ile kosztują takie wycieczki.
Przyzwyczaiłam się już do obozowych wakacji. W sumie, co roku to samo. Ogniska, konkursy, jakieś " mini wycieczki ", zawody, dyskoteki i tak dalej...
Gdybym tylko wiedziała, że ten obóz będzie inny...
__________________
Dziękuję @Zuzelekk za fantastyczny zwiastun!
__________
36 miejsce w kategorii ' Dla Nastolatków ' 16.04.2016
30 miejsce w kategorii ' Dla Nastolatków ' 23.04.2016
24 miejsce w kategorii ' Dla Nastolatków ' 24.04.2016