Granice są nie tylko linią na mapie, są w ludziach, w ich przekonaniach, lękach i tajemnicach.
Cassandra Blackwell nauczyła się żyć na granicy. pomiędzy obecnością a niewidzialnością, słowami niewypowiedzianymi a tymi, które nigdy nie znalazły odbiorcy. Każdego dnia mija tłumy ludzi, ale dopiero noc daje jej przestrzeń, w której może naprawdę oddychać. Jej schronieniem jest dach kampusu. Miejsce ciche, bezpieczne, należące tylko do niej.
Do chwili, w której nie pojawia się tam ktoś jeszcze.
Nicholas Sanchez również ucieka, choć z zupełnie innego świata. Bogatego, błyszczącego, pełnego oczekiwań i masek. Tam, gdzie Cassandra szuka spokoju, on marzy o tym, by na moment przestać być widzianym przez wszystkich, oprócz jednej osoby, tej właściwej.
Spotkanie na dachu jest przypadkowe.
Albo przeznaczone.
Nie znają swoich imion. Nie wiedzą, kim dla siebie będą. Albo przynajmniej Nicholas daje tak myśleć dla Cassandry.
Ale oboje czują, że znaleźli kogoś, kto istnieje dokładnie tam, gdzie oni, pomiędzy granicami.
Między ciszą, a chaosem.
Między dwoma światami, które nigdy nie miały się spotkać.
A jednak serce zawsze wybiera drogę, którą rozum boi się wybrać.