Kiedy Jan wprowadza się do starego domu po babci, spodziewa się jedynie ciszy, zimnych ścian i kilku skrzypiących desek. Nie spodziewa się jednak, że nocą ktoś będzie chodził po strychu - i że będzie to dopiero najmniej niepokojący dźwięk, jaki usłyszy.
Z początku wszystko da się jeszcze wyjaśnić: zmęczeniem, samotnością, starym budynkiem, który pamięta więcej, niż powinien. Ale narrator tej historii zaczyna zachowywać się... dziwnie. Zadaje pytania, których nie powinien zadawać. Wspomina rzeczy, które chwilę później neguje. A w krótkich momentach zdaje się zwracać prosto do czytelnika, jakby obserwował każdy jego ruch.
Kiedy Jan znajduje na strychu pudełko z nagraniami - szeptami wypowiedzianymi głosem łudząco podobnym do jego własnego - granica między snem, wspomnieniem a obcą obecnością zaczyna się zacierać. A narrator coraz wyraźniej twierdzi, że to nie Jan jest bohaterem tej opowieści.
Że to czytelnik śni tę historię.
A szeptarz, który od dawna próbuje się wydostać, właśnie znalazł drogę.
Mroczna, niepokojąca powieść o miejscu, w którym nie wiesz już, komu ufasz: postaciom, własnym oczom czy głosowi, który zbyt długo milczał.
All Rights Reserved