Charles Hawthorne dowiaduje się, że jego życie zostało skrócone. Optymistycznie patrząc, zostało mu około pięciu miesięcy, zanim choroba zacznie odbierać mu nie tylko siłę, ale i możliwość udawania, że wszystko jeszcze przed nim. Jest poetą, więc doskonale rozumie wagę słów, ciszy i rzeczy niewypowiedzianych. Wie też, że nie chce odchodzić, wiedząc, że w czyimś świecie wciąż jest cieniem, który boli.
Daphné Martine de Foix jest studentką historii sztuki na Sorbonie, córką paryskiego rzecznika, dziewczyną, która nauczyła się iść przez życie wyprostowana i nieprzepraszająca. Jej upór nie bierze się z dumy, lecz z przetrwania. Kiedyś Charles był dla niej kimś, kto zranił wystarczająco mocno, by pamięć zapisała go w ciele, nie w słowach. Dlatego, gdy spotykają się ponownie w zimowym Paryżu, w dniu jej osiemnastych urodzin, gniew wybucha szybciej, niż Charles zdążyłby się wytłumaczyć.
Hawthorne nie prosi jej o litość ani nie oczekuje przebaczenia. Chce tylko jednego - żeby przestała go nienawidzić na tyle, by mógł odejść bez tego ciężaru.
Paryż staje się tłem dla historii, w której każda noc coś odbiera i coś odsłania, a czas - zamiast leczyć - uczy, jak bardzo nie da się cofnąć słów, ale jak desperacko można próbować nadać im nowe znaczenie.
Todos los derechos reservados