𝐁𝐞𝐭𝐰𝐞𝐞𝐧 𝐋𝐢𝐠𝐡𝐭 𝐚𝐧𝐝 𝐁𝐥𝐨𝐨𝐝 | 𝐁𝐋
"Nigdy nie wiesz, kiedy to zimna czerń może czuć najgłębiej"
Blaise Shade miał dom, zaufanie i kochająca matkę...a może tak mu się tylko wydawało? W dzieciństwie łkał kłamstwa jak pelikan, naiwnie wierząc, że jego życie to istna bajka, przepełniona czułością i troską nawet po odejściu ojca. Dla dobra chorej matki przerywa studia i wraca do Chicago, gdzie na jaw wychodzą tajemnice, które na zawsze miały pozostać pod panelami jego domu rodzinnego. Właśnie - domu. Ale czy tak można nazwać miejsce, które zapoczątkowało lawinę kłamst, przygniatającą cię bez możliwości ratunku?
Choć przecież to wszystko było "dla jego dobra".
Lecz zło nie zawsze krzyczy - czasem oddycha tuż przy twoim uchu.
Ryan Warren od dawna wiedział, że życie na śmierci wiąże się z regułami, które rzadko kto znosi. Musiał ranić siebie samego, by zabić - a zabić, by przeżyć. Krew spływała mu po rękach każdego dnia, a on już sam nie wiedział, do kogo należy ta w jego żyłach. Róże ściskały jego serce, które od uczyło się kochać, a nienawiść była jedyną emocją, którą świadomie potrafił obdarzyć drugiego człowieka. Choć jego człowieczeństwo obumierało z każdym strzałem broni, a grzechy ciążyły w jego duszy tak mocno, że sam tonął pod ich ciężarem bez możliwości wzięcia wdechu. W środku umierał, a jedyna osoba, która potrafiła to dostrzec, była tą, którą powinien zabić.
Jednak zatopili się w swoich spojrzeniach zanim jeszcze zdążyli krzyknąć. Miłość stała się wybawieniem...a może kolejnym grzechem?
Czy Blaise i Ryan będą mieli swoje "żyli długo i szczęśliwie"? Czy skończą jak dwa kamienie na dnie kłamst i zginął, zapomnienając, że kiedy kolwiek spojrzeli na siebie inaczej?
"- To dlatego, że jesteśmy jak światło i krew. Ja mam jej tyle na rękach, że noszę grzechy nie tylko swoje, ale też cudze. A od ciebie bije energia, ale nie taka czysta. Jak światł