Victor Walker dalej nie przegrywa.
The Dancer nie przestaje istnieć.
Lata minęły. Czas wytworzył w nim coś, czego nie było w pierwszej części - spokój, kontrolę, stal w każdym ruchu, w każdym oddechu.
Na ringu nadal jest mistrzem. Niepokonanym. Precyzyjnym. Wyrachowanym.
Poza nim - żyje inaczej. Pozwolił sobie na kontakty, na życie poza salą treningową. Media, zdjęcia, wywiady - wszystko na jego warunkach.
Alexei wciąż stoi u jego boku. Jego jedyna kotwica.
Blizny i tatuaże przypominają o przeszłości, ale już nie ranią. Victor wyszedł na prostą, znalazł swoje tempo, swój rytm, swoją siłę.
I mimo że przeszłość jest daleko za nim...
czasem wraca.
Czasem w spojrzeniu, w ciszy, w czymś, czego nie da się przewidzieć.
Bo pewne relacje zostawiają ślady, których nie da się wymazać - i czasem wracają, by zmusić do wyboru, którego nie da się wygrać punktami.
Druga część „The Dancer" to opowieść o przemianie, sile i konsekwencjach czasu. O tym, jak człowiek, który kiedyś był złamany, odnajduje swoje miejsce w świecie. I o tym, że miłość - nawet jeśli zostawiona w tyle - może powrócić w najmniej oczekiwanym momencie.
Harriett Holloway wyjeżdżając na roczną wymianę do Wielkiej Brytanii nie oczekuje fajerwerków, ale liczy chociaż na większe miasto i spokojną tymczasową rodzinę. Zamiast tego trafia do miasteczka nie liczącego nawet dziesięciu tysięcy mieszkańców, a dzieci rodziców goszczących od razu dają jej w kość.
Dziewczyna, przez nieporozumienie, praktycznie od progu jest skłócona z ich starszym synem - Rhysandem Lowellem, który nawet nie myśli odpuścić jej i pozwolić na cieszenie się wyjazdem. Chłopak wydaje się zawzięty, aby jak najbardziej uprzykrzyć jej czas spędzony w Holywell.
Ich wzajemna niechęć i sprzeczki z czasem przeradzają się w wzajemne zrozumienie i bliskość. Ale czy to ma prawo się udać?
(Niektóre rzeczy w książce mogą nie być zgodne z rzeczywistością, dlatego nie należy traktować jej jako źródła wiedzy lub poradnika!)
¡TW! zaburzenia odżywiania, depresja, samookaleczenie, PTSD