Noc w tym świecie nigdy nie była naprawdę cicha. Zawsze coś się w niej tliło - magia, która drżała w powietrzu, cienie, które poruszały się odrobinę zbyt świadomie... i on.
Hyunjin.
Wampir, który wyglądał, jakby noc została stworzona specjalnie dla niego. Blady jak księżyc odbity w wodzie, z oczami, które potrafiły zatrzymać oddech i myśli jednocześnie. Nigdy się nie spieszył. Nie musiał. Wieczność była jego przekleństwem - i jego przewagą.
A potem pojawił się Felix.
Feniks.
Światło w miejscu, które od dawna należało do ciemności. Jego obecność była jak płomień - ciepła, żywa, niebezpieczna dla kogoś takiego jak Hyunjin. Złote refleksy tańczyły w jego włosach, a skóra zdawała się promieniować własnym blaskiem, jakby ogień nigdy do końca go nie opuszczał.
Powinni trzymać się od siebie z daleka.
Wampiry nie dotykają ognia.
Feniksy nie pozwalają się zgasić.
A jednak-
Hyunjin znalazł się bliżej, niż planował. Zbyt blisko, by ignorować ciepło bijące od Felixa. Zbyt blisko, by nie zauważyć, że jego własne, martwe serce... zaczyna bić inaczej.
Felix śmiał się cicho, ale w jego oczach było coś więcej niż tylko światło. Coś, co mówiło: wiem, czym jesteś.
I coś jeszcze.
Nie boję się.
To było najgorsze.
Bo Hyunjin - istota, która widziała upadek królestw i narodziny nowych światów - po raz pierwszy od bardzo dawna poczuł coś niebezpiecznego.
Pragnienie, którego nie dało się zaspokoić krwią.
Poboczne shipy
Minsung
Chanin
Seungbin
NIE ZEZWALAM NA KOPIOWANIE MOJEJ PRACY!!
All Rights Reserved