Rozprawy I Rozprawki
Ponoć Maria Skłodowska - Curie kiedy czuła, że świat ją przerasta rozwiązywała algebrę. W listach pisała, iż pozwala jej to, żeby zapomnieć o problemach.
Tylko, że ja nie jest Marią, a już z pewnością tą.
Biorąc pod uwagę, że moją pierwszą jedynkę dostałam z fizyki, to na Nobla w tej dziedzinie też się nie zapowiada.
Na chemię też raczej nie liczę.
Więc jeśli liczysz, że poczytasz tutaj o schemacie Hornera, siłach dośrodkowych, obwodach, alkenach, tretraedrach, glukoneogenezie czy innych redoksach to źle trafiłeś.
Bo ja w takich chwilach piszę.
Nie coś twórczego - to jest naprawdę cholernie trudne, żeby napisać coś sensownego i nowego. Czasem wydaje mi się, że wszystko co można było napisać już ktoś opisał.
Dlatego też ja po prostu wchodzę w jakieś losowe tematy rozprawek i zaczynam się tym bawić. Pomyślałam, że komuś może mogą się spodobać.
A... mogą tu się też pojawić jakieś szalone teorie prawie spiskowe odnośnie takich trochę klasyków literatury.
Z góry przepraszam za nie, ale po prostu jestem ciekawa, czy ktoś kiedyś wpadł na coś takiego jak ja i co sądzą o tym mądrzejsi ode mnie. Postaram się je podeprzeć materiałami źródłowymi ( tj. fragmentami utworów), tak żeby nie wyglądało jakbym wyssała to sobie z palców.
To chyba na tyle.
Miłego czytania! (Jeśli ktoś tu w ogóle dotarł i po tym długim monologu się nie rozmyślił ).
Ps. Z góry uprzedzam - moja interpunkcja jest równie tragiczna jak sytuacja bohaterów tragedii antycznej:)