Vox coraz szybciej traci swój cel - zdobycie uznania i szczytu. Jego programy, transmisje i technologiczne projekty przyciągają coraz mniejszą uwagę. Pomysły nie przychodzą już tak łatwo, każdy nowy projekt wydaje się wymuszony, a ekscytacja dawno ustępuje miejsca frustracji.
I tu pojawia się Alastor.
Charyzmatyczny, nieprzewidywalny, z głosem, którego nie da się zignorować. Jego audycje przyciągają tłumy słuchaczy, budzą emocje i zostają w głowie na długo.
Vox - choć nigdy nikomu się do tego nie przyznaje - czasem ich słucha. Co gorsza... niektóre naprawdę mu się podobają.
To właśnie jest najgorsze.
Zazdrość rośnie. Aż w końcu przeradza się w pomysł.
Ryzykowny. Głupi. Wręcz idealny.
Vox proponuje układ: udawany związek. Publiczny spektakl, który ma wywołać szok, przyciągnąć uwagę i sprawić, że obaj zyskają jeszcze więcej rozgłosu. To ma być czysta kalkulacja - żadnych uczuć, żadnych komplikacji, tylko gra pod publikę.
Alastor po namyśle, zgadza się.
Na początku wszystko idzie zgodnie z planem. Wspólne wystąpienia, prowokacyjne gesty, napięcie, które elektryzuje publiczność. Popularność rośnie, komentarze się mnożą, a oni grają swoje role coraz lepiej.
Ale z czasem granice zaczynają się zacierać...
Spojrzenia trwają o sekundę za długo. Słowa nabierają podwójnego znaczenia. Dotyk przestaje być tylko elementem przedstawienia.
Vox zaczyna się gubić - bo nie wie już, co jest częścią gry, a co przestaje nią być. Rodzi się coś co już kiedyś czuł. I tego się najbardziej obawia.
A Alastor? Pojawia się u niego coś nieoczekiwanego. Iskra, której on sam nie potrafi ani wyjaśnić, ani całkowicie zignorować. I to właśnie irytuje go najbardziej.
I wtedy pojawia się pytanie, którego Vox najbardziej się obawia:
„Czy to nadal jest tylko układ?"
All Rights Reserved