„- Czasem mam wrażenie, że... tamte wspomnienia są tak naprawdę snami - powiedziałam z lekką nostalgią.
Chłopak nachylił się, wyciągając rękę w stronę stolika.
Śledziłam jego ruchy, gdy wysuwał spod folii fotografię przedstawiającą trzy uśmiechnięte twarze. Nie miałam serca, żeby się jej pozbyć, więc wciąż wisiała na ścianie, wśród zdjęć moich i rodziców.
Uniósł ramkę, a jego kącik ust drgnął.
- Nie wiedziałem, że da się fotografować sny."
Gracie Hill w końcu zostawiła przeszłość za sobą.
Tak przynajmniej jej się wydawało, dopóki w tamte Walentynki nie odpowiedziała na szloch dobiegający z sąsiedniej kabiny.
To wystarczyło, by znów wciągnąć ją w świat chaosu, żalu, strachu... i nadziei.
Bo za drzwiami stał ktoś, kogo Gracie nie chciała zostawiać za sobą. Ktoś, kto kiedyś zostawił ją pierwszy.
To opowieść o drugich szansach i o tym, że żałoba może przybierać różne formy, ale każda z nich zasługuje na to, by została usłyszana.
Tutti i diritti riservati