TRIGGER WARNING: sh, ed, ocd, bpd, trudne relacje rodzinne
- Nudzi ci się? - mruknąłem zirytowany, gdy kolejny raz dostałem śnieżką w tył głowy. Odwrocilem sie od niechcenia i liczylem, ze zobacze swojego durnowatego brata biorącego kolejny zamach w moja strone. Merlinie, jak ja sie mylilem.
Zjechałem starszego od stóp do głów wzrokiem i poczułem, jak rumieniec wkrada się na moją twarz, na szczęście dzięki ujemnej temperaturze nie było to widoczne.
- Przestań mnie ignorować - rzucił zdesperowany Potter, na co jedynie wywróciłem oczyma.
- Nie ignoruje cie, po prostu nie mam zamiaru z tobą rozmawiać - odparłem udając, że wcale nie obchodzi mnie to, co ma do powiedzenia.
- Jezu, Reg, poświęć mi dosłownie dwie minuty, tylko ty jesteś w stanie mi pomóc.
- Po pierwsze, nie Reg, tylko Regulus, a po drugie, dlaczego nie moze ci pomóc Syriusz czy Lupin? - zacząłem dopytywać będąc naprawdę ciekaw, czego ode mnie oczekuje.
-Bo tylko ty jestes w stanie pomoc mi z eliksirami - westchnął, czekając na moją reakcje.
Ale ja nie odpowiedziałem. Wgapiałem się w niego jak w rzeźbę, realizując pare razy jego prośbę. Potter chciał, żebym dawał mu korepetycje z eliksirów.
- Halo, mógłbyś mi pomoc? Odwdzięczę się jakkolwiek tylko chcesz - dorzucił, a ja odwróciłem się na pięcie i zacząłem powoli odchodzić.
- Dzisiaj o siedemnastej w bibliotece, stolik obok mitologii. Jezeli cie nie bedzie albo się spóźnisz, o kolejnej lekcji możesz sobie jedynie pomarzyć.
All Rights Reserved