Na obrzeżach wioski o dźwięcznej nazwie Lody stoi stara, zaniedbana posiadłość. Nic ciekawego - patrząc z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego. Obdrapane z jakiegokolwiek koloru ceglane mury, powybijane okna i dziury w dachu. To wszystko porośnięte gęsto bluszczem i zdobione mchem. Poza dzikimi zwierzętami nikt nie zapuszczał się tam od lat. We wsi chodzą słuchy, że w opuszczonym dworku straszy. Materiał idealny dla urbeksiarzy i młodych ludzi poszukujących w tej cichej okolicy choć odrobiny wrażeń. Jedyna sensowna atrakcja w zasięgu spaceru godna uwagi dla Hani, która w pobliskiej wiosce wylądowała - oficjalnie dla urozmaicenia, choć w swoim odczuciu raczej za karę - na czas wakacji. Odważysz się zajrzeć z nią za próg spróchniałych drzwi?
More details