Regulus Black był najpiękniejszą osobą w Hogwarcie.
Nie było dnia, żeby ktoś za nim nie oglądał się na korytarzu. Dziewczyny wzdychały na jego widok, chłopcy tracili wątek rozmowy, gdy przechodził obok. Miał delikatną, niemal nierealną urodę, która sprawiała, że wyglądał jak ktoś wyrwany prosto z obrazu. Każdy był nim oczarowany.
Prawie każdy.
Po ucieczce Syriusza do Potterów Regulus został sam z matką, która każdego dnia przypominała mu, że nie jest wystarczający. Wmawiała mu, że jest gruby, słaby i bezwartościowy. Karała go za własne błędy i za błędy brata, używając zaklęć, których żadne dziecko nie powinno doświadczać.
Z czasem Regulus przestał wierzyć własnemu odbiciu. Przestał jeść. Przestał dbać o siebie.
Na szczęście miał Evana, Barty'ego i Pandorę - jedyne osoby, które naprawdę się o niego troszczyły. Pilnowali, żeby jadł, bronili go przed innymi i składali go na nowo za każdym razem, gdy świat próbował go złamać.
A potem był James Potter.
Arogancki, irytujący, wiecznie uśmiechnięty szkolny dowcipniś, którego Regulus nie znosił całym sercem. Tak samo jak Evan i Barty. Potter wydawał się mieć wszystko - przyjaciół, rodzinę, szczęście.
Regulus nie chciał mieć z nim nic wspólnego.
Problem w tym, że James Potter z jakiegoś powodu nie potrafił przestać zwracać uwagi na najpiękniejszego Blacka.
A im więcej widział, tym bardziej zdawał sobie sprawę, że za idealną twarzą kryje się ktoś, kto rozpada się po cichu.
I być może nie było już odwrotu od zakochania.
All Rights Reserved