Nie powinnam była zwracać na niego uwagi. Był starszy, niedostępny i zbyt doświadczony, bym mogła udawać, że nie wiem, w co wchodzę. Miał przeszłość, której nie potrafił zamknąć, i spojrzenie, które sprawiało, że rozsądek przestawał mieć znaczenie.
Dzieliło nas piętnaście lat, doświadczenie i granice, których nie powinniśmy byli przekraczać. A jednak za każdym razem, gdy zostawaliśmy sami, napięcie robiło się zbyt silne, cisza zbyt gęsta, a pragnienie zbyt oczywiste, żeby dalej udawać obojętność.
To miało być proste. Bez uczuć. Bez oczekiwań. Bez planów na przyszłość.
Tylko że nic, co dotyczyło jego, nie było proste. Nasza relacja była toksyczna, intensywna i uzależniająca. Pełna niedopowiedzeń, napięcia, ucieczek i powrotów. Pełna pożądania, które pojawiało się szybciej niż rozsądek, i ciszy, która bolała bardziej niż słowa.
Nie chciałam być jego słabością. Nie chciałam być kobietą, do której wraca tylko wtedy, gdy nie potrafi poradzić sobie z samotnością. Ale najbardziej bałam się tego, że ja też zaczynałam wracać.
Do czegoś, co od początku miało mnie zniszczyć.
All Rights Reserved