Prolog: Cień nad Królestwem Ognia
Słońce nad Infernią zachodziło krwawą czerwienią, barwiąc strzeliste, bazaltowe wieże zamku na kolor świeżej krwi. W bocznej sali narad panował jednak półmrok, rozświetlany jedynie przez huczący w kominku płomień.
Król Ignis, ojciec Lyry, stał pochylony nad wielką, skórzaną mapą rozłożoną na dębowym stole. Jego niegdyś czarna broda była już mocno oszroniona siwizną, a na twarzy malowało się zmęczenie, którego nie potrafił ukryć przed najbliższymi. Obok niego stał dowódca straży, kapitan jastrzębiej gwardii - doradca i wierny przyjaciel rodziny, generał Silas.
- Zwiadowcy donoszą, że armia Północy przekroczyła zamarznięte rzeki - odezwał się szorstko Silas, stukając palcem w północną granicę mapy. - Kaelen nie czeka na wiosnę, panie. Idzie po nas w środku zimy.
Jego lód nie zna litości.
Ignis westchnął ciężko, a jego dłoń, ozdobiona pierścieniem z ognistym opalem, zacisnęła się w pięś
ć.
- Myślami wciąż jest barbarzyńcą, choć nosi koronę - mruknął król. - Chce rzucić Infernię na kolana. Nie wie jednak, że nasz ogień trawi nawet najtwardszy lód.
Lyra obserwowała ich w milczeniu, oparta o kamienną framugę okna. Choć miała na sobie elegancką, suknię w kolorze głębokiej morskiej zieleni przygotowaną na dzisiejszy bal, pod jedwabnymi rękawiczkami skrywała dłonie nawykłe do trzymania sztyletu. Słuchała słów ojca i czuła, jak w jej żyłach buzuje duma. Nie bała się Kaelena. Słyszała o nim legendy - o jego bezwzględności, o lodowatym spojrzeniu i armii, która nie zna strachu. Dla niej był jednak tylko kolejnym najeźdźcą, który śmiał zagrozić jej domowi.
....
Seluruh Hak Cipta Dilindungi Undang-Undang