W małym miasteczku wszystko ma swoje miejsce.
Każdy zna swoje obowiązki, każdy zna zasady, a kościelne dzwony wyznaczają rytm każdego dnia. Dla Quackity'ego wiara nigdy nie była jedynie tradycją. Była częścią jego życia, była całym jego życiem.
Należy do chóru, zna wszystkie modlitwy i pieśni, a mieszkańcy uważają go za przykład tego, jak powinien wyglądać prawdziwie wierny człowiek.
Nie wie jednak, że jego „czystość" od dawna przyciąga uwagę tych, którzy stoją za murami kościoła.
Kiedy do szkoły trafia tajemniczy nowy uczeń, Quackity zaczyna zauważać rzeczy, których nie potrafi wyjaśnić. Dziwne spojrzenia. Szepty. Symbole, których nigdy wcześniej nie widział.
Multi pojawia się w jego życiu jak coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć.
Jeden stoi po stronie światła.
Drugi już dawno z niego upadł.
A pomiędzy nimi znajduje się prawda, której Kościół zrobi wszystko, by nigdy nie ujrzała światła dziennego.
Bo nie każda modlitwa trafia do Boga.
Nie każdy anioł chce wrócić do Nieba.
I nie każda czysta dusza powinna pozostać nietknięta.
Uwaga fanfic jest na podstawie postaci, nie prawdziwych ludzi!! Oczywiśćie Multi i Quackity są w tym ff pełnoletni!
Seluruh Hak Cipta Dilindungi Undang-Undang